Blog nadzorczy UKNF - Komisja Nadzoru Finansowego

KOMUNIKACJA

Blog nadzorczy UKNF – Lista ostrzeżeń publicznych KNF (LOP) – prawda czasu i prawda ekranu

Data aktualizacji:

Jacek Barszczewski, Dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej w UKNF

W kultowej komedii Stanisława Barei „Miś”, reżyser kręconego filmu tłumaczy koledze, że „Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu (…)”, po czym nakazuje ekipie zrobić „przebitkę zająca na gruszy”.

Podobnie sytuacja ma się z materiałem redaktora Adama Pantaka w Dzienniku Gazecie Prawnej (DGP) pt. „Przedsiębiorcy tracą na pomyłkach KNF”, opublikowanym 21 maja 2024 roku, w którym mówiąc nieco kolokwialnie, „nic się nie klei”. Zasadnicze błędy, które popełnił redaktor, są dwa i w gruncie rzeczy przekreślają sens publikacji.

Po pierwsze, redaktor Pantak pisze, że „statystyki, do których dotarł DGP, świadczą o tym, że w ostatnich latach prawie połowa wpisów na czarną listę KNF okazała się niezasadna”. Już tytuł artykułu wskazuje wręcz, że mowa jest o „pomyłkach KNF”. Autor wskazuje, że „prawie połowa spraw wszczętych przez prokuraturę w latach 2023 i 2024 na podstawie zawiadomienia Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) została następnie umorzona”. Teza, jakoby umorzenie sprawy skierowanej przez KNF do prokuratury miało świadczyć o „niezasadności” czy wręcz „pomyłce”, jeśli chodzi o działanie KNF, jest błędna.

Otóż, pracownicy Urzędu KNF, mając wiedzę i uzasadnione podejrzenie, że działalność danego podmiotu narusza przepisy prawa, mają obowiązek złożenia zawiadomienia do prokuratury w imieniu KNF. Co więcej, dysponując taką wiedzą, a nie składając zawiadomienia, sami narażają się na odpowiedzialność karną. Złożenie zawiadomienia nie jest działaniem, które jest podejmowane pochopnie, na podstawie niepewnych czy niesprawdzonych przesłanek – za każdym razem jest to poprzedzone wnikliwą, gruntowną analizą. Nie jest to żadne „widzimisię” albo „być może”. I wreszcie sedno sprawy – fakt umorzenia oznacza w pierwszej kolejności, że prokuratura również uznała, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa i wydała – na skutek zawiadomienia o przestępstwie – postanowienie o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia (art. 303 k.p.k.). Umorzyć bowiem można wyłącznie wszczęte i prowadzone postępowanie! Przepisy kodeksu postępowania karnego wymieniają co najmniej kilkanaście podstaw umorzenia postępowania, w tym brak wykrycia sprawcy, niepodleganie karze przez sprawcę, śmierć oskarżonego, przedawnienie karalności czy chociażby powagę rzeczy osądzonej. Należy zatem podkreślić, że umorzenie postępowania na tych podstawach w żaden sposób nie wskazuje na wadliwość składanych przez UKNF zawiadomień. Jednocześnie warto pamiętać, że umorzone postępowanie, zgodnie z art. 327 k.p.k. może zostać w każdej chwili podjęte na nowo na mocy postanowienia prokuratora jeżeli było prowadzone w sprawie. W przypadku zatem zmiany okoliczności i np. wobec ujawnienia sprawcy przestępstwa postępowanie będzie na nowo wszczęte i w dalszym ciągu prowadzone. Podsumowując ten wątek, umorzenie sprawy przez prokuraturę nie oznacza, że składając zawiadomienie KNF popełniła pomyłkę czy że zawiadomienie było niezasadne. Fakt ten rozmija się całkowicie z główną tezą artykułu redaktora Pantaka.

I druga kwestia, która jest rażącym błędem popełnionym przez redaktora przy pisaniu artykułu. Otóż, redaktor przytoczył pozyskane z prokuratury dane statystyczne, wskazując, że dotyczą one WSZYSTKICH spraw prowadzonych i umorzonych przez prokuraturę z zawiadomienia KNF. Dane te odniósł do wpisów na LOP sądząc zapewne, że każde zawiadomienie automatycznie związane jest z wpisem na LOP, co nie jest prawdą. Z całego zbioru zawiadomień kierowanych do prokuratury przez KNF, jedynie pewien procent kwalifikuje się do wpisania na LOP. Katalog przypadków, które umieszczane są na LOP, jest wymieniony precyzyjnie w art.  6b ust. 1 ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Są to przede wszystkim przestępstwa polegające na prowadzeniu działalności na rynku finansowym bez wymaganego przepisami prawa zezwolenia KNF. Redaktor dostał szczegółowe wyjaśnienie tej kwestii przy okazji kontaktu z UKNF, pisząc pierwszy artykuł o LOP. W przypadku obecnego artykułu nie zwrócił się już jednak po żaden komentarz nadzoru, popełniając zasadniczy błąd interpretacyjny. Ogólny zbiór zawiadomień, na który powołał się w artykule, oraz zawiadomienia skutkujące wpisem na LOP są to dwie odrębne kwestie. Z przywołanego w artykule, ogólnego zbioru danych nie sposób doszukiwać się wniosków i budować jakiegokolwiek obrazu funkcjonowania LOP.

I jeszcze o samej idei LOP. Znane są zapewne wielu osobom głośne sprawy Finroyal czy Amber Gold, w których oszukani klienci tych podmiotów stracili znaczne sumy pieniędzy. Nadzór skierował w tych przypadkach odpowiednie zawiadomienia do prokuratury i wpisał te podmioty na LOP, aby ostrzec opinię publiczną i aby grono oszukanych klientów drastycznie się nie poszerzyło. Ustawodawca uznał, że złożenie przez KNF zawiadomienia do prokuratury o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa m.in. w zakresie wykonywania czynności zarezerwowanych dla banków (przyjmowanie wkładów pieniężnych w celu obciążania ich ryzykiem, bez zezwolenia KNF) czy też prowadzenia działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi, w tym doradztwa inwestycyjnego bez wymaganego zezwolenia lub upoważnienia KNF, świadczy o wysokim ryzyku funkcjonowania takich podmiotów z punktu widzenia potencjalnych klientów. Innymi słowy, nadzór finansowy, składając zawiadomienie do prokuratury w określonych przypadkach powinien poinformować o tym szeroką publikę i niejako ostrzec, że dany podmiot może narazić ich na straty. Celem nadzoru jest bowiem zapewnienie ochrony interesów nieprofesjonalnych uczestników rynku finansowego.

W publikacji DGP pojawiają się także zarzuty podnoszone przez prawników dotyczące tego, że przedsiębiorcy nie przysługuje procedura odwoławcza, czy też wręcz zarzut o niezgodności przepisów dotyczących LOP z ustawą zasadniczą. Otóż, sam wpis na LOP nie może być utożsamiany z zastosowaniem określonej sankcji administracyjnej, tym bardziej, że nie są tam umieszczane informacje o charakterze pejoratywnym, np. o postępowaniach karnych toczących się wobec osób związanych z tymi podmiotami, skargach klientów na te podmioty, czy negatywnej ocenie ze strony UKNF. Umieszczenie danego podmiotu na liście jest czynnością  materialno-techniczną, a nie decyzją administracyjną, a co za tym idzie, nie musi mieć oparcia w normie materialnoprawnej oraz nie wymaga regulacji odnoszących się do trybu odwoławczego. Czynności materialno-techniczne mają charakter administracyjny tylko ze względu na organy je prowadzące, ale nie są postępowaniem administracyjnym w rozumieniu KPA. Prowadzenie przez UKNF listy „ostrzeżeń publicznych” jest działaniem w obronie interesu zasługującego na ochronę, jest sygnałem dla nieprofesjonalnych klientów usług finansowych, żeby przy lokowaniu środków brać pod uwagę fakt posiadania przez dany podmiot zezwolenia KNF. W stronę UKNF kierowane były historycznie zarzuty, że Lista ostrzeżeń publicznych jest zbyt mało znana w przestrzeni publicznej, na co odpowiedzią były prowadzone przez UKNF stosowne kampanie i działania informacyjne promujące listę. Do KNF niejednokrotnie trafiały też postulaty różnych środowisk, że powinna szerzej dzielić się wiedzą odnośnie do potencjalnych nieprawidłowości na rynku finansowym, aby odpowiednio wcześnie przestrzec klientów przed potencjalnymi zagrożeniami. Zwykle, kiedy wybucha afera na rynku finansowym, to właśnie wobec KNF formułowane są zarzuty, że klienci nie zostali wystarczająco wcześnie ostrzeżeni. Właśnie temu ma służyć m.in. Lista ostrzeżeń publicznych KNF. 

P.S. Większość krajów członkowskich UE także prowadzi swoje listy alertów, a w niektórych z nich zasady wpisów są dużo bardziej „liberalne” niż w Polsce (ich podstawą są np. skargi klientów).